29 września 2011 r. Moja odpowiedź na artykuł Pana Mirosława Górskiego.
W związku z publikacją na Pana stronie zatytułowaną ” Gigantyczne kłamstwo o budowie kwidzyńskiego mostu” zwracam się do Pana o odwołanie KŁAMSTW na mój temat w niej zawartych i żądam przeproszenia mnie na Pana stronie internetowej. W przedmiotowym tekście pisze Pan wprost, że ” buduję swoją parlamentarną karierę na tylu kłamstwach o moście”, oraz że „rozliczając swoją działalność parlamentarną przypisuję sobie wszelkie zasługi w doprowadzeniu do rozpoczęcia budowy”.
Te stwierdzenia, są tak nieprawdziwe i tak łatwe do obalenia, że w zasadzie mogłyby wzbudzać jedynie rozbawienie lub wzruszenie ramion, podobnie jak i opisy zaangażowania, no właśnie – nie kogo innego, tylko Pana Mirosława Górskiego i jego kolegów – w tę budowę. Byłyby to zabawne wywody, gdyby nie wynikał z nich jasno CEL jaki przyświeca autorowi- zdyskredytowanie mojej osoby, zdyskredytowanie pracy wielu samorządowców którzy czynnie zaangażowali się w doprowadzenie do realizacji budowy. Kwidzyniakom jest wiadomo jacy ludzie i głównie z jakiej formacji, do tej budowy doprowadzili, do ilu ludzi z rządu trzeba było się udać, jakie podjąć starania na rozmaitych szczeblach. Ale właśnie dlatego, że Pan Mirosław Górski w kampanii wyborczej posługuje się kłamstwami i na nich chce budować swoją polityczną przyszłość, nie można przejść nad tym do porządku dziennego.
A oto wyliczenie kłamstw przedmiotowej publikacji:
- Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że budowa mostu jest moją zasługą; wręcz przeciwnie podkreślałem, że budowa mostu jest wynikiem uporu i ciężkiej pracy wielu samorządowców (jeśli pan Mirosław Górski twierdzi, że jest inaczej niech wskaże moją inną wypowiedź, ja mogę wskazać swoje wypowiedzi w artykułach prasowych). Tutaj i teraz twierdzę, że działałem wraz z samorządowcami i pomagałem jak tylko mogłem.
- Artykuł Pani Barbary Szczepuły w „Dzienniku Bałtyckim” z dnia 23.08.2011 roku nie powstał na moje zamówienie, zarówno autorka, jak i gazeta, są niezależni i nie działają z niczyjej inspiracji i jest obraźliwe dla nich to stwierdzenie; ja nie posiadam żadnych wpływów w jakiejkolwiek prasie.
- Moja kariera parlamentarna nie musi opierać się na moście – jest nią praca w Sejmie – 70 ustaw, które procedowałem i byłem sprawozdawcą, praca w komisjach, reprezentowanie Sejmu w Trybunałem Konstytucyjnym oraz spotkania z wyborcami; ale także działalność dla dobra regionu.
To tyle. Jeszcze raz podkreślam – żądam od Pana przeprosin… Myślę, że może to nie Pan napisał ten tekst, a jakaś inna osoba, ktoś z Pana sztabu wyborczego ? Chciałabym w to wierzyć, bo przecież się znamy i trudno mi zrozumieć, że ludzie mogą się tak zmienić z powodu przynależności do określonej partii. Rozumiem – wybory, nerwy. Ale kłamstwo jest niegodne człowieka honoru, za którego Pana uważałem.









